czwartek, 25 października 2012

niedziela, 21 października 2012

Zabawa owocami




Przebieram już nóżkami na myśl o wprowadzania stałych pokarmów naszemu Berbeciowi. Będę to robić metodą BLW czyli Bobas Lubi Wybór lub jak kto woli bardziej obrazowo - Bierz lub Wyrzuć. Myślę, że posiadam już dostateczną wiedzę jak to robić. Przeczytałam o tej metodzie dwie książki i brałam udział w wykładzie, na którym Wiewi00ra opowiadała o swoich doświadczeniach z BLW.
Eryk ma teraz 5,5miesiąca ale już od jakiegoś czasu widzę, że ogromnie go ciekawi jak jemy i co jemy. Gdy tylko widzi, że coś przeżuwam zastyga, gapiąc się na mnie.
I tak trzy dni temu Eryk wyrwał Tacie jabłko a właściwie ogryzek  z rąk (który Jacek i tak chciał skonsumować bo lubi zjadać ogryzki) i sam zaczął go ciumkać. Postanowiliśmy mu nie przeszkadzać i obserwowaliśmy co z nim zrobi. Wysysał sok z jabłka obracając go zwinnie. Bawił się tak nim ok. 15 minut a my obserwowaliśmy tą całą sytuację z zapartym tchem kamerując i robiąc zdjęcia.

Drugiego dnia podzieliłam się z Erykiem bananem. Nie sądzę aby nawet kawalątek wylądował w brzuchu Młodego ale zabawa nim była przednia. Zarówno dla Eryka jak i dla nas. Na owym bananie odbyte zostały istne tortury. Był miażdzony, ściskamy, gnieciony, memłany i rozsmarowywany w brwi.
Fascynujące nowe doświadczenie!

Czekamy na krzesełko do karmienia i stabilny siad Eryka. Wtedy zaczniemy dzielić się z Eryśkiem naszym jedzeniem.

sobota, 20 października 2012

Świat oglądany z pozycji siedziącej

Stało się. Eryś siedzi w gondoli, trzyma się jej i ogląda świat, to z prawej to z lewej strony. Bardzo spodobał mu się ten sposób spacerowania i pewnie lada dzień zmienimy gondole na spacerówkę.
Za nami również pierwsze próby ze stałymi pokarmami ale o tym jutro.

piątek, 12 października 2012

Gdzie idziesz?

Przez ostatnie kilka dni najczęściej powtarzany przeze mnie zwrot do Eryka to "gdzie idziesz?". Wiadomo, że jeszcze nie chodzi ale te słowa same cisną się na usta gdy widzi się jak pełza po podłodze. Granice ruchu jaką wyznaczał mu koc zostały przekroczone i otworzył się przed nim świat dużych przedmiotów takich jak  sofa, komoda czy ława.  Ewidentnie Eryk odczuwa potrzebę penetracji zakątków salonu. A ja patrze na niego i nie mogę się nadziwić. Przecież dopiero co był miniaturowym stworkiem, który machał kończynami na oślep. Moją codzienną radością jest obserwowanie jak się rozwija.

poniedziałek, 8 października 2012

Pięciomiesięczniak mobilny

Piąty miesiąc przyniósł następujące zmiany:

- całymi dniami leży na brzuchu pełzając powoli do rożnych przedmiotów już nie tylko tych w zasięgu ręki ale też wzroku. Oczywiście interesują go najbardziej przedmioty, które nie są zabawkami tj. Mamy klapek, metka od koca , Newsweek Taty i telefony.
- miętoli dłońmi buzię osoby noszącej go albo klepie ją po ramionach
- przeszkadza mu, gdy podczas karmienia na leżąco robię coś w telefonie za jego plecami
- z głowy zniknęły już całkowicie włosy z których stawiałam kiedyś irokeza. Zastąpił je meszek prawdziwych włosów. Goły placek na tyle głowy nadal jest goły.
- klepie dłońmi w podłogę (myślę, że sąsiad z dołu może zacząć mieć tego odgłosu dosyć)
- świetnie bawi się w kąpieli rozchlapując całą wodę dookoła
- nie lubi przeciągania rąk przez rękawki ubrań, odstawia wtedy prawdziwą histerię. Na szczęście dźwięk elektrycznej szczoteczki do zębów nadal ma magiczny wpływ.
- przestał ulewać zaraz po jedzeniu, wciąż zdaża mu się jednak cofka po jakimś czasie od posiłku
- po wypiciu mleka puszcza sutek, zerka do góry na mnie i uśmiecha się słodko dając mi znać, że jest już najedzony
- śmieje się pokazując bezzębne dziąsełka
- leżąc na brzuchu unosi tułów na wyprostowanych rękach i zgiętych kolanach. to taka niezdarna pozycja na czworaka. buja się przy tym w przod i w tył bo nie potrafi jeszcze złapać równowagi.
- wciąż najbardziej rozśmieszają go wszelakie dzwięki pierdząco-chrypiąco-cmokająco-mlaskające
- w miejscu gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę  i przechodzą w tyłek ma nadal (od urodzenia) owłosienie
 - obecnie Eryk ma katar i po raz pierwszy w życiu puszcza bańki z gilów.

sobota, 6 października 2012

Ciotki

Wszystkie pragnęłyśmy dziecka. Każdej z nas spełniło się to marzenie w innym czasie.
Ola ma 2,5letnią Jolę, ja Eryśka a Aneta czeka na Synka, który ma przyjść na świat w drugiej połowie stycznia. Fajnie było się spotkać i poplotkować w damskim gronie.
Nasi mężczyźni w tym czasie pocili się grając razem w ping-ponga.

piątek, 5 października 2012

Aniela [*][*][*]

Babcia Jacka - Aniela miała 87 lat. Zmarła 1 października po kilkudniowym pobycie w szpitalu  na sepse.
Eryk poznał swoją prababcię. Widzieli się gdy miał 3 tygodnie oraz gdy byliśmy zaproszeni do Niej na obiad gdy miał miesiąc. Jest jej trzecim prawnukiem.

czwartek, 4 października 2012

sypialniane zmiany

Niektóre dzieci od urodzenia przesypiają noc. Eryk do takich nie należy. Będąc jeszcze w ciąży bardzo sie obawiałam, tego iż nocne karmienia będą  powodować, że w dzień będę nieprzytomna bo ja generalnie jestem ogromnym  śpiochem. Mój organizm jednak świetnie się dostosował. Mimo, że często karmie w nocy (co 2-3 godziny) w dzień nie czuje się niewyspana. I to prawda, że kobieta po urodzeniu dostaje jakiś ekstra zastrzyk enegrii :)
Ale nie o tym chciałam pisać.  W życiu Eryka doszło właśnie do ważnego przewrotu (z powodu jego przewrotów). Przestał spać już w dostawce i naszym łóżku. Od kilku dni odkładam go do łóżeczka turystycznego, które stoi przy naszym łóżku. Stało się tak po tym gdy  pewnej nocy obudziłam się a Eryś miał głowę na wysokości mojego kolana przy krawędzi łóżka. Mimo tego, że śpię czujnie to nie zanotowałam gdy się przemieszczał.
Tutaj inny przykład mobilności i zręczności Młodego, jeszcze za czasów dostawki:  Co robi Eryk zamiast spać?

poniedziałek, 24 września 2012

Fontanna

Syn mozolnie ćwiczy swój mały aparat mowy. Aktualnie jest na literze 'b".  Wciąż powtarza by...by...by...by.. wydając z siebie jednocześnie odgłos turkotania. Robi to godzinami...zaraz po przebudzeniu, podczas ssania piersi (!) i w kąpieli. Produkuję  ogromne ilości śliny, która w formie fontanny wydostaje się z jego ust. A przy tym ma zawsze taką poważną minę.

piątek, 21 września 2012

H2O

Z racji tego, że Eryk bardzo lubi kąpiele zapisałam go na zajęcia na basenie. Będzie ćwiczył 15 min. raz w tygodniu z Panią instruktor. Jak do tej pory radzi sobie doskonale. Nie płacze, nawet nie wygląda na przestraszonego. Gdy unosi się na wodzie na plecach (instruktor oczywiście trzyma główkę) to zadziera wysoko nogi i łapie je w dłonie tak jakby to, że znajduję się w wodzie całkowicie mu nie przeszkadzało w zabawie. Często też trzyma rączki za głową. Interesuję go wszystko tylko nie twarz Pani instruktor. Może On po prostu nie przepada za blondynkami? ;)
Ośmielony tym co Pani instruktor robi z Erykiem na basenie J. zaczął puszczać go podczas wieczornej kąpieli w wannience tz. nie podtrzymuję mu głowki. Okazuję się, że własnie wtedy zaczyna się dla Eryka prawdziwa frajda.

Posiadam zdjęcia z basenu ale nie chciałabym publikować wizerunku Pani instruktor bez jej zgody.

środa, 19 września 2012

męskie koszule

W naszym domu jestem w mniejszości. Królują mężczyźni i to już widać.

środa, 12 września 2012

wózkowa

Korzystam z ciepłych dni lata jak tylko się da. Zdaję sobie sprawę, że to ostatnia okazja na spacery z Erykiem w promieniach słońca. Młody w końcu polubił wózek co sprawiło, że ja też mam ogromną przyjemność ze spacerowania. Najczęściej włóczymy się po parku a właściwie po starym cmentarzu w pobliżu naszego osiedla.Tam też spotykam inne "wózkowe", z którymi wymieniam się doświadczeniami macierzyńskimi.
Eryk też poznał pewną młodą damę o imieniu Hania. Jest od niego o tydzień starsza i ma piękne błękitne oczy.
Zdjęcia z lipca, sierpnia i września.

czwartek, 6 września 2012

Czteromiesięczniak

Ma 4 miesiące i zadziwia swoich rodziców następującymi umiejętnościami:
- już nie tylko łapię za stopy ale przyciągając je do buzi wkłada sobie paluchy do ust
- uwielbia leżeć na brzuchu zagarniając wszystko w zasięgu rąk do siebie
-leżąc na brzuchu podnosi pupę na nogach i odpycha się kolankami, co pozwala mu się poruszać do przodu
-potrafi całkiem sprawnie wyciągnąć sobie z ust smoczek (nie potrafi go z powrotem włożyć)
- dopiero w 4 miesiacu życia polubił naprawdę jazdę w wózku, zasypia w nim a gdy nie śpi to fascynuję się widokiem gałęzi drzew i liści.
- potrafi rozpłakać się we śnie  :(
-  nie ma już śladu po jego czarnej czuprynie; Na to miejsce wyrastają blond włoski
- chichoczę na sam widok głupich min Taty
- robi najsłodszą podkówkę  jaką kiedykolwiek widziałam
- noszony w pionie na rękach obejmuję mnie rączką za szyje (lub trzyma za włosy ałłłłł!)

wtorek, 4 września 2012

Tylko dwa zmartwienia

Jest mi dobrze. Czuję, że jestem szczęściarą bo mam cudnego Syna i Mężczyznę, który dałby się za nas pokroić. Wiem, że jestem kochana i kocham z całego serca.
Nie mam większych zmartwień. Obecnie gnębią mnie jednak dwie małe sprawy. Pierwsza to konieczność powrotu do pracy i zostawienie Berbecia w rękach opiekunki (której zresztą pilnie poszukujemy). Nie umiem sobie wyobrazić jeszcze tylu godzin rozłąki z Młodym. Boję się, że ktoś będzie go obsługiwał w inny sposób niż ja przez co Eryk będzie czuł się nieswojo i zachwieje to jego poczuciem bezpieczeństwa. Boję się jak On zniesie tyle godzin bez maminej piersi, która nie jest przecież tylko podajnikiem mleka ale też uspokajaczem i usypiaczem. Nie chcę zostawiać Eryśka akurat w momencie gdy nadejdzie czas na wprowadzanie stałych pokarmów. Czy opiekunka poradzi sobie z BLW? Myślę o tym dużo i mam nadzieję, że chociaż część moich wątpliwości zniknie wciągu dwóch miesięcy macierzyńskiego, które mi pozostały.
Druga gnębiąca mój umysł rzecz jest bardziej błaha. Chodzi o włosy a właściwie o ich utratę. Tak - zaczęły wypadać. Wiem, że to normalna kolej rzeczy po porodzie. W ciąży i 3 miesiące po urodzeniu miałam najpiękniejsze włosy w moim życiu. Wypadło mi wówczas może ze cztery włosy. Nie żartuje! A teraz są wszędzie, fruwają po podłogach, są miedzy paluszkami Eryka. Odnajdę je w swoim jedzeniu, znów zapychają odpływ w prysznicu. Jeśli to nie ustanie (liczę, że Geriavit pomoże) to zdecyduję się na ostre cięcie.

czwartek, 30 sierpnia 2012

Ślinka

Jeszcze Eryk nie skończył ulewać a już zaczął się ślinić. Ot uroki niemowlęcia mego :)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Bo Tata...

Bo Tata w rozśmieszaniu nie ma sobie równych. Wystarczy, że pojawi się na horyzoncie a już uśmiech rysuję się na buzi Eryka. Gdy Tata doda do tego jeszcze głupią minę albo odgłos  Eryk chichocze. A Mama nadziwić się nie może jacy to radośni są ci jej mężczyźni gdy są razem.

piątek, 24 sierpnia 2012

czwartek, 23 sierpnia 2012

obwód zamknięty

Dłonie złapały stopy i w ten sposób zamknął się obwód ;)

Szklarska Poręba 2012

piątek, 10 sierpnia 2012

Trzymiesięczniak

Kilka dni temu stuknął naszemu Dziecku kolejny miesiąc wiec pora na podsumowanie co już potrafi:
1. Przestał śmiać się do sufitu, ściany i lampy. Za to uśmiecha sie do nas gdy tylko pojawimy się na horyzoncie. Czasem rozśmieszamy go do tego stopnia, że rechocze.
2. Dostrzega świat w koło, rozgląda się. Gdy nosimy go na rękach bacznie obserwuje otaczające go rzeczy. Najlepszą wiec pozycją do obserwacji jest na rękach przodem do świata.
3. Gdy zaśnie o 20-21  to kolejną pobudkę na jedzenie ma koło 1. W nocy budzimy się łącznie 3 razy. Czasem Eryk śpi twardo jeszcze o 7 :)
4. Rozmowny się robi. Gugam do niego a On odpowiada. Czasem robi aguuuuuuuuuuu, innym razem bbbbbbbbbbbb (przy czym puszcza bąble ze śliny) a jego numerem popisnowym są piski.
5. Robi przewrotki z pleców na brzuch i czasem uda mu się z brzucha na plecy.
6. Śpiąc wkłada sobie dłonie pod głowę. Taki figo-fago ;)
7. Lubi ciumkać w buzi pieluszkę lub swoje palce a zasypia ze swoim niuplakiem.
8. Waży już całe 6 kilo.
9. Potrafi obsrać się po pachy.

Jako że trwają właśnie Igrzyska Olimpijskie załączam zdjęcie Eryka z naszym złotym medalistą Majewskim.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Eryk Wiking na "Wikingach" + towarzystwo

W zeszłym roku byliśmy tam we dwoje a w tym roku w szóstkę. I wszyscy zmieścili się do jednego samochodu  i nie trzeba było kupować 6 biletów a jedynie 4 :) Dwa Maluchy siedziały sobie przy swoich mamach. Jeden - większy, na klatce piersiowej a drugi jeszcze w brzuchu (Ewcia jest w 22 tygodniu ciąży).
Przeglądając zeszłoroczne zdjęcia z tej imprezy zauważyłam, że wtedy miałam na sobie dokładnie te same spodenki. Cieszę się, że mieszczę się w nie znowu :)
Festiwal Słowian i Wikingów w Wolinie okazał się zachwycający nie tylko dla nas ale również dla naszych przyjaciół....no i ta bitwa! Podobno ktoś w trakcie potyczki stracił palec.
Troszkę padało przez co chodziliśmy po kostki w błocie ale co tam..nie straszny nam brud między paluchami ;) Zaliczyliśmy również wypad do Międzyzdrojów. Na szczęście było to przed tym jak utaplaliśmy się w tym błocie. No i jak zwykle szkoda nam się zrobiło, że nasi "Anglicy" muszą wracać do siebie. Nasze kolejne spotkanie prawdopodobnie odbędzie się już po narodzinach ich Baby, którego płeć poznamy dopiero gdy się urodzi.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Ciotka z UK w dwupaku

Kiedyś spędzałyśmy czas inaczej. A teraz w całkiem nowych okolicznościach : ja z Erykiem a Ewcia z niespodzianką w brzuchu :)

czwartek, 26 lipca 2012

Nad jeziorem Wełtyń

 Znam okolicę tego jeziora jak własną kieszeń bo od szczeniaka tam spędzałam gorące dni lata. Dziś zabrałam tam Eryka. Dobrze się złożyło bo moja mama kupiła tam domek letniskowy gdzie skrywaliśmy się przed żarem słońca. Mimo, że mam w to miejsce z domu aż godzinę drogi samochodem to i tak ubóstwiam tam jeździć. Czuję się trochę jak dziecko gdy chodzę na bosaka po szyszkach, jestem bez makijażu i nie muszę wciągać brzucha ;) a Erykiem zajmuję się Kochana Babcia.

poniedziałek, 23 lipca 2012

mleko ...

... w plenerze smakuje jeszcze lepiej.

środa, 18 lipca 2012

mam cie!

Mały sukces Eryka - po raz pierwszy złapał zabawkę w dłoń i nie puszczał na tyle długo abym mogła chwycić za aparat i tą chwilę uwiecznić. Wszak nie podąża wzrokiem za tym  co w tej dłoni ma, to i tak to krok milowy w jego rozwoju, który otwiera nam drogę do wielu, ciekawych zabaw.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Riders of the Storm

Najpierw była burza...burza między mną a J. - kłótnia jakiej dawno między nami nie było. Wyszło jednak słońce i nasz wyjazd zaplanowany już dawno temu mógł się odbyć. Bilet na koncert tego, co pozostało z zespołu The Doors, był prezentem od Eryka na Dzień Ojca. Ojciec bowiem jest wielkim fanem tego zespołu. Do Doliny Charlotty pojechaliśmy w trójkę ale na koncert z oczywistych względów poszedł tylko Tata. Mama w tym czasie obserwowała jak to nasz Syn radzi sobie z zasypianiem w całkiem nowym, nieznanym miejscu. Hotel pod Kluką w Słupsku był wiec pierwszym poza szpitalem i domem miejscem, gdzie Eryk przespał noc.
W ten weekend zwiedziliśmy również plażę w Ustce gdzie złapał nas deszcz :(
 Byliśmy też w Darłowie, a tam kluczowym punktem naszego zwiedzania był Zamek Książąt Pomorskich (tak, tak, nazywa się tak jak ten w Szczecinie) i pomnik Eryka I Pomorskiego.
Nasz Młodzieniec podczas naszych podbojów turystycznych w większości czasu spał. Spał też w czasie drogi. Na szczęście zdążyliśmy wrócić przed trąbą powietrzną, która spustoszyła część województwa pomorskiego  tego dnia.

środa, 11 lipca 2012

sobota, 7 lipca 2012

Dwumiesięczniak

Eryk skończył właśnie dwa miesiące. Na moje oko - duży chłop z niego. I już tyle potrafi. Hitem ostatnich dni jest odkrycie własnych palców i miętolenie ich w buzi. Często wszystkich czterech na raz. Czasem jeden paluch wędruje przypadkiem do nosa :)
Nasz Syn załapał też, że ręce i nogi są po to aby nimi wierzgać. Gdy tylko ma zabawowy nastrój to rzuca nimi na prawo i lewo. Tyle energi się marnuję. Powinniśmy podpiąć go do dynama, żeby nam prąd robił ;)

Nóżki i rączki obrastają w tłuszczyk. Na dłoniach zrobiły się słodkie dołeczki.
Na tyle głowy jest już łysy placek bo włosy się wytarły. Za to rzęsy urosły.
Mały zmienia się z dnia na dzień a mi łezka się w oku kręci, że te chwile tak szybko mijają i już nigdy nie wrócą.

środa, 4 lipca 2012

kołysanki

Rozmawiam i śpiewam Erysiowi. Opowiadam mu jaka jest pogoda a zazwyczaj jest słonecznie. Opowiadam co właśnie robię. Mówię jaki jest grzeczny lub nie. Zachwycam się jego stópkami, ciemnymi jak dwa węgielki oczami a nawet dorodnymi kupkami. Agugam do niego tysiące razy dziennie.
Chciałabym też śpiewać mu ładne kołysanki ale wstyd się przyznać - nie znam żadnej w całości. Z tego też powodu jeśli już śpiewam to ...kolędy, "Polska biało-czerwoni" lub fragmenty reklam. Był taki dzień gdy Eryk zasnął przy nucie ze słowami "plaster na pietę".
Muszę nadrobić braki zanim skuma co właściwie znaczy to co śpiewam ;)

poniedziałek, 2 lipca 2012